wtorek, 31 maja 2016



TERMOPILE PRAWDA A MIT


Otwierając pierwszą z brzegu encyklopedię internetową i wyszukując hasło Termopile natrafimy bez trudu na wzmiankę „Bitwa pod Termopilami – starcie wojsk greckich z perskimi w sierpniu roku 480 p.n.e. na wąskim przesmyku Termopile w czasie II wojny perskiej. Ten, niemający wielkiego znaczenia epizod szeregu wojen – toczonych od powstania jońskiego i pierwszej wojny perskiej aż do podboju Persji przez Aleksandra Macedońskiego – utrwalił się jako symbol poświęcenia życia na polu bitwy”.
Przez wieki na temat tej bitwy krążyły legendy i stała się ona ogólnoświatowym symbolem. Jednak przez lata starcie to skutecznie zostało zafałszowane, a prawda umknęła w epickiej historii. Spójrzmy więc na kilka mitów i spróbujmy je obalić. 
Jak wyglądała ta historia w rzeczywistości? Co wiemy na pewno, a co zostało ubarwione? Jak wyglądało starcie i ilu było walczących? Czy rzeczywiście Sparta uratowała Grecję? Jak wygląda mit Termopil? Pytań tego typu można mnożyć bez liku. Raz po raz pojawiają się próby rozrachunku z historią jednak giną w legendzie o 300.


Po klęsce Persów w pierwszej wojnie perskiej, czego kulminacyjnym momentem była bitwa pod Maratonem (490 r p.n.e) król Kserkses I przygotowywał potężne siły dla ujarzmienia Grecji. Pomimo ogromnego sukcesu Ateńczycy pozostawali na uboczu nowej koalicji mającej zapewnić bezpieczeństwo Grekom. Większość miast widziała jako zbawcę Leonidasa króla Sparty i wokół niej zawiązała się koalicja mająca przeciwstawić się Persom. Przyczyną perskiej inwazji był odwet za klęskę pod Maratonem, pomoc Aten udzielana powstańcom jońskim i ich udział w spaleniu Sardes, chociaż ani udział niewielkiej liczby ateńskich okrętów w powstaniu jońskim, ani straty poniesione pod Maratonem nie usprawiedliwiały tak wielkiej akcji militarnej. Do ataku zachęcali Kserksesa Pizystratydzi i tesalscy Aleadzi. Królowi królów kampania grecka – wobec tego, że panował już nad wieloma helleńskimi wyspami i całym północnym wybrzeżem Morza Egejskiego – wydawała się długotrwałym lecz łatwym przedsięwzięciem. Pamiętając o stratach, jakie flota perska poniosła w roku 492 w czasie sztormu, kazał przekopać u nasady półwysep Athos w Chalkidyce, by okręty nie musiały oddalać się zbytnio od lądu.

SIŁY



Siły prowadzone przez Kserksesa są trudne do ustalenia, a podawane przez historyków liczby czasami graniczą z fikcją.


Olbrzymia armia, którą Kserkses prowadził przez Hellespont do Europy miała liczyć według Herodota pięć milionów dwieście osiemdziesiąt trzy tysiące ludzi, w tym zdatnych do boju dwa miliony sześćset czterdzieści tysięcy. Nijak ma się to do prawdy. Z kilku prostych powodów. Po pierwsze tak ogromna rzesza ludzi byłaby niemożliwa do wykarmienia. Po drugie ciężko by było nawet przy ogromnym rozmiarze państwa zebrać, aż takie siły. Bliższe prawdy wydają się szacunki mówiące o 200 tysiącach wojska, co jak na tamte czasy było liczbą i tak przeogromną. W większości jednak była to jednak lekka piechota i łucznicy nie mogące równać się z grecką falangą. Jak więc widać nijak ma się to o wielomilionową rzeszą dzikich Persów uzbrojonych w słonie bojowe i inne wynalazki sztuki militarnej.




Wojownicy perscy z epoki walk w Grecji


Tymczasem po drugiej stronie stanęło 300? Ale czy na pewno? Czas rozprawić się z największym mitem tej historii. Jak łatwo jest ustalić latem 480 roku p.n.e. król Sparty Leonidas wyruszył ku Termopilom wiodąc 4100 zbrojnych. Tę armię tworzyło 300 Spartiatów (spartańskich obywateli), około 1000 Spartan nie będących obywatelami i 2800 wojowników ze sprzymierzonych ze Spartą peloponeskich miast. W Beocji dołączyło do nich 700 zbrojnych z Tespii i 400 z Teb. Ci ostatni stawili się na polecenie Leonidasa, który nie ufał Tebom, gdyż złożyły one hołd perskiemu władcy. Do armii powołano jeszcze żyjących blisko wąwozu Fokijczyków (tysiąc) i Lokrów Opunckich (nie wiemy ilu). Nie licząc więc Lokrów siły te można śmiało oszacować na ponad 6200 żołnierzy. Tak armię wyliczał Herodot. Choć te liczby różnią się od szacunków przedstawianych przez historyków antycznych. Pauzaniasz, szacuje liczbę Lokrów na ok. sześć tysięcy, co daje 11200. Nieco inną liczbę podają Diodor Sycylijski, twierdząc, że było to wraz z Lokrami 7400-7700 i Trogus/Justyniusz zmniejszający tę liczbę do 4000. Nijak zatem ma się to do owych „Trzystu”. Ta legendarna liczba odnosi się bowiem tylko do ostatniego, trzeciego dnia bitwy, kiedy to pewny przegranej król Sparty oddalił wojska sprzymierzeńców, pozostając z najwierniejszymi, doborowymi hoplitami spartańskimi. Ponadto w większości byli to dobrze uzbrojeni i zaprawieni w bojach żołnierze posiadający znaczącą przewagę w uzbrojeniu i sztuce wojennej. Wcześniej, w okresie zwanym „archaicznym”, wojownicy helleńscy posługiwali się tarczami osłaniającymi wprawdzie niemal całe ciało, ale wyposażonymi w jeden, centralnie położony uchwyt, co powodowało szybkie zmęczenie nadgarstka i przedramienia. Teraz uchwyt dla dłoni przesunięto ku krawędzi tarczy, a centralnie umieszczono pas mocujący przedramię żołnierza tuż poniżej łokcia. Drugim ważnym nabytkiem był „koryncki” hełm pozostawiający odsłonięte jedynie oczy i usta. Rozmiar tarczy (średnica ok. 100 cm) oraz fakt, że nie chroniła ona już całego ciała spowodował, że żołnierze stawali w zwartej formacji, ramię przy ramieniu tak, by tarcza zachodziła za tarczę osłaniającą osobę z prawej.




Grecka falanga


Jak więc widać podawana przez wielu ogromna dysproporcja sił nie jest, aż tak znacząca. Weźmy troszkę królowej nauk i popatrzmy tylko na liczby według wielu na jednego Greka przypadało około 10000 Persów!!!! W rzeczywistości bliższa prawdy jest proporcja 1:30. To znacząco zmienia postać rzeczy. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta …


POLE BITWY


Znając przybliżone siły Persów przesmyk termopilski był – jak się wydawało – idealnym miejscem do obrony. W owym czasie z jednej strony znajdowały się strome, niedostępne stoki górskiego pasma Kallidromosu, zaś z drugiej głęboko wcinająca się w ląd Zatoka Maliakos Morza Egejskiego. W pierwszym przewężeniu (około 15 m szerokości) przesmyku, którym biegła droga nadmorska z Tesalii do Beocji i dalej do odległej o około 190 km stolicy Attyki, znajdował się stary mur kamienny, który Grecy przed bitwą dodatkowo wzmocnili. Przed i za bramką w murze przesmyk był nieco szerszy, by po około 1,5 km zwęzić się do jedynie 2 m szerokości, którędy mógł przejechać tylko jeden wóz. Dowodzący obroną Termopil król spartański Leonidas postanowił bronić się w tym półtorakilometrowym pasie między murem a dwumetrowym zwężeniem. Dawało mu to szansę – przynajmniej przez dłuższy czas – niwelowania przewagi liczebnej Persów. Jedyną niedogodnością, o czym Leonidas wiedział, była ścieżka górska wiodąca przez porośnięte dębami stoki górskie, którą można było obejść jego pozycję. Król spartański liczył jednak na to, że Persowie drogi tej nie odkryją, ale na wszelki wypadek posłał tam Fokijczyków, którzy zresztą sami się zaoferowali.



Wąwóz Termopile

Co więc mówi sztuka wojenna? Czy przewaga Persów była, aż tak znacząca? Nie trzeba być wielkim strategiem żeby zobaczyć, że nawet na 15 m przewężeniu nijak nie zmieści się w jednej linii 450 żołnierzy, przyjmując że na jednego Greka przypada 30 Persów. W ten sposób siły niejako się wyrównywały. Więc obraz bitwy znacząco musiał różnić się od powielanego przez wiele lat stereotypu.

DECYDUJĄCE STARCIE


Kserkses lądując w zatoce swoim wojskami, wysłał zwiadowcę, aby sprawdzić - stan oraz położenie zjednoczonych wojsk greckich. Wiadomość jaką otrzymał była dla niego zaskakującą, gdyż według zwiadowcy, przed wejściem do przesmyku znajdowało się zaledwie trzystu greków, którzy odbywali poranne ćwiczenia.

W końcu Persja rozpoczęła swój atak. Grecy bronili na zmianę przejścia zza bloku skalnego osłaniającego wejście do przesmyku. W wąskiej przestrzeni Persowie nie mogli wykorzystać swojej przewagi liczebnej – kolejne nadciągające ataki były odpierane za pomocą długich włóczni, którymi walczyli spartanie. W rzeczywistości więc było to typowe starcie w walce wręcz a jak się ma to do mitów. Większość z nas ma przed oczami obrazy z filmu „300” Zacka Snydera.



Scena z filmu „300”


Dopiero po odkryciu przejścia na tyły Greków sytuacja zmieniła się. Herodot tak to opisuje: Tą więc ścieżką (…) Persowie, przeprawiwszy się przez Asopos, odbywali drogę przez całą noc (…). A gdy zabłysła jutrzenka, stanęli na grani. Na tym miejscu góry, jak już wyżej podałem, odbywało straż tysiąc fokijskich hoplitów, broniąc swego kraju i pilnując ścieżki. (…) Fokijczycy, trafiani licznymi i gęstymi strzałami, uciekli na szczyt góry, sądząc, że Persowie w ogóle przeciw nim wyruszyli, i gotowali się na śmierć. Oni więc tak myśleli, lecz Persowie z Efialtesem i Hydarnesem zgoła nie zwracali uwagi na Fokijczyków, tylko pospiesznie schodzili w dół z góry. Wzięci w kleszcze Grecy nie mieli zbyt wielkiej szansy na wygraną w tym momencie. Szala zwycięstwa przechylała się na korzyść Persów.


Gdy Leonidas dowiedział się o oddziale Hydarnesa zdecydował się odesłać resztę armii.


Do tego też raczej zdania najbardziej się skłaniam, że Leonidas, zauważywszy, iż sprzymierzeńcy nie są skłonni ani chętni do dzielenia niebezpieczeństw, kazał im się oddalić, mówiąc, że jemu samemu nie wypada odejść. Gdyby zaś tam wytrwał, czekała go wielka sława, a pomyślność Sparty nie ponosiła uszczerbku. Albowiem Spartiatom, gdy pytali wyroczni o losy tej wojny, gdy tylko wybuchła, przepowiedziała Pitia, że albo Lacedemon [Sparta] będzie przez barbarzyńców zburzony, albo zginie ich król.


Tak pisał Herodot. Można jednak spotkać opinie, że opowieść o odesłaniu sojuszników miała jedynie zatuszować mniej chwalebną prawdę o ucieczce większości greckich wojowników. Z Leonidasem nie zostało jedynie 300 Spartiatów, jak to często słyszymy. Na jego rozkaz pozostali też „wbrew woli i niechętnie” Tebańczycy, których król zatrzymał „uważając za zakładników”. Tespijczycy zaś sami oświadczyli, że nie opuszczą Leonidasa i jego ludzi. Tak więc król Sparty miał jeszcze około 1400 zbrojnych (nie wiemy ilu zginęło do tej chwili).


Kserkses, złożywszy po wschodzie słońca płynne ofiary, przeczekał jakiś czas, po czym mniej więcej w porze przedpołudniowej przypuścił atak. (…) Hellenowie z Leonidasem, ponieważ wyruszali na śmierć, już o wiele bardziej niż z początku wysunęli się ku szerszej części wąwozu: bo mur ochronny był strzeżony, w poprzednich zaś dniach walczyli, cofając się powoli do węższej części parowu. Wtedy więc zwarli się z wrogiem poza cieśniną, i wielkie mnóstwo barbarzyńców padało; od tyłu bowiem dowódcy oddziałów smagali biczami każdego męża, pędząc go ciągle naprzód. Otóż wielu z nich wpadało do morza i ginęło, znacznie jeszcze większa ilość tratowana była żywcem przez innych; o ginących zaś zupełnie się nie troszczono. Lacedemończycy bowiem, wiedząc, że czeka ich śmierć ze strony tych, co obeszli górę, okazywali największą, jaką posiadali, siłę przeciw barbarzyńcom, lekceważąc sobie życie i odważni do szaleństwa.


Włócznie przeważnie już w tym dniu mieli pogruchotane, więc mieczami dobijali Persów. I Leonidas padł w tej walce, okazawszy się najdzielniejszym mężem, a z nim i inni wybitni Spartiaci. Padło także z Persów wielu znakomitych mężów (…) dwaj bracia Kserksesa, a nad trupem Leonidasa wywiązała się gwałtowna walka wręcz między Persami a Lacedemończykami, aż go Hellenowie dzięki swemu męstwu wyciągnęli i czterykroć zmusili przeciwników do ucieczki. To trwało, dopóki nie nadeszli ludzie z Efialtesem. Gdy Hellenowie dowiedzieli się o ich przybyciu (…) wycofali się w najwęższą część drogi i, mijając mur, poszli i usadowili się wszyscy razem na wzgórzu, oprócz Teban. Na tym miejscu broniąc się mieczami, jakie jeszcze mieli niektórzy, oraz rękami i zębami, zasypani zostali pociskami barbarzyńców, z których jedni parli na nich z naprzeciwka i zerwali mur ochronny, drudzy osaczyli ich zewsząd dookoła.


Wszyscy walczący na owym wzgórzu Spartiaci i Tespijczycy polegli. Tebańczycy zaś poddali się, przypominając Kserksesowi, że ich miasto złożyło Persji hołd. Tak zakończyła się bitwa.


Przechodniu, idź i powiedz Sparcie, 

żeśmy polegli posłuszni jej prawu





Monument w Termopilach


Już w samym napisie ginie wizja Sparty dzielnie broniącej Grecji przed najeźdźcami. W rzeczywistości Sparta nie zasłużyła na chwałę, którą wywalczył dla niej Leonidas. Cały czas dbała tylko i wyłącznie o swój interes, nie przejmując się zbytnio losem sojuszników. Na przebieg działań wojennych największy wpływ mieli eforowie, rządzący Spartą. To oni najpewniej podjęli decyzję, by do Termopil posłać ledwie 300 Spartiatów z garstką sojuszników z zadaniem zatrzymania Persów, aż skończy się święto Karnejów w Sparcie i igrzyska w Olimpii. Dopiero wówczas miała wyruszyć główna armia licząca dziesiątki tysięcy wojowników. Gdyby wyruszyła od razu, to najazd perski prawdopodobnie zostałby odparty już pod Termopilami. Niektórzy historycy podejrzewają, że Sparta celowo poświęciła Leonidasa i garstkę Spartiatów, gdyż nie chciała bronić Grecji, ale tylko Peloponez. Spartanie mieli obawiać się porażki z dala od swoich ziem. Późniejsze wydarzenia wzmacniają te podejrzenia. Po klęsce termopilskiej Spartanie zgromadzili wojska na Istmie Korynckim – wąskim pasie ziemi łączącym Peloponez z resztą Grecji, który przegrodzili murem. Pozbawieni spartańskiej pomocy Ateńczycy musieli opuścić swe miasto. Okręty przewiozły całą ludność na Salaminę. Ateny, tak dzielnie obronione 10 lat wcześniej pod Maratonem, padły łupem Kserksesa, a garstka Ateńczyków, która broniła Akropolu, nie chcąc oddać Persom serca swego miasta, została wybita. Podobny los spotkał sojuszników Sparty z Beocji, Eubei i innych miejsc. Wiele miast (w tym Tespie) poszło z dymem, a tysiące kobiet, dzieci i mężczyzn uciekały w panice przed perską niewolą. Wszystko z powodu spartańskiego kunktatorstwa. Spartanie i ich peloponescy sojusznicy nie chcieli też stoczyć bitwy morskiej pod Salaminą. Uważali, że flota powinna być wycofana na Peloponez, by chronić półwysep przed perskimi desantami. Zgodzili się na bitwę, dopiero gdy ateński przywódca Temistokles zagroził, że Ateńczycy odpłyną na zachód i tam założą nowe miasto. Spartanie nie mieli wyboru, gdyż ateńskie okręty stanowiły połowę greckiej floty. Zaplanowana przez Temistoklesa bitwa z liczniejsza flotą perską okazała się wielkim sukcesem. Dzięki podstępowi Ateńczyka perska flota wpłynęła w wąską cieśninę między Salaminą a lądem. Tam została zaatakowana przez greckie okręty. W ogromnym ścisku nie mogła wykorzystać swojej liczebnej przewagi. Ateńscy hoplici przeskakiwali zaś na perskie okręty i masakrowali ich załogi. Kserkses stracił znaczną część floty i zniechęcony wrócił z częścią armii do Azji.


Każdy ma swoje Termopile



Gdy zwycięski Napoleon po raz pierwszy zobaczył obraz Davida „Leonidas i Termopile”, miał wyrazić swoją dezaprobatę: Po co malować pokonanych?, ale gdy jego doświadczenie życiowe wzrosło, zmienił podobno zdanie. W XIX–XX w. Termopile zdają się wypierać Maraton jako symbol bohaterskiej walki o wolność. Są bardziej niż Maraton sugestywne. I one stanowią w gruncie rzeczy główną antyczną realizację w praktyce słów Horacego: Słodko i zaszczytnie jest umrzeć za ojczyznę.


Wiele bitew w historii z większym lub mniejszym uzasadnieniem porównuje się do Termopil. Na ogół powodem jest walka o wolność, heroiczna śmierć za ojczyznę, często ogromna dysproporcja sił, czasami barbarzyństwo zwycięzców. Chronologicznie listę otwierają katarskie Termopile – obrona twierdzy Montsegur we Francji, która padła 16 marca 1244 r. po 10 miesiącach oblężenia. Spalono na stosie 400–500 jej obrońców. Serbskimi Termopilami określa się bitwę na Kosowym Polu (1389 r.). W tym krwawym starciu zginęło 4,5 tys. Turków i 10 tys. Serbów. Pruskimi zwana jest natomiast bitwa z Austrią pod Kamienną Górą (1760 r.) w czasie III wojny śląskiej. Do Termopil porównywano też francuskie Valmy (1792 r.) i hiszpańską Samosierrę (1808 r.), gdzie walczył Kozietulski i jego towarzysze. Amerykańskim przykładem jest obrona Alamo w Teksasie (1836 r.), gdzie ok. 180 osób stawiło beznadziejny opór kilku tysiącom żołnierzy gen. Santa Anny. Przeżył tylko jeden obrońca. Mianem bułgarskich Termopil określa się walki o Przełęcz Szipka w czasie wojny rosyjsko-tureckiej 1877–1878 r. Przez wiele miesięcy 6 tys. Rosjan i Bułgarów broniło przełęczy przed 40 tys. Turków. Chińskimi Termopilami – obronę Cingtao (1914 r.). Z Termopilami kojarzyć się miały Niemcom walki w rejonie Langemarck we Flandrii (jesień 1914 r.).


Z reguły odwołania do Termopil nawiązują do bohaterskiej obrony, ale potrafią się z nią utożsamiać także agresorzy. Hermann Goering w transmitowanej przez radio mowie z 30 stycznia 1943 r. zagrzewał Niemców do wytrwania pod Stalingradem, na nowo odczytując sławne termopilskie epitafium: „Gdy przybędziesz do Niemiec, powiedz im, że widziałeś, jak walczyliśmy w Stalingradzie. Dla Niemiec, posłuszni prawu honoru i wojny”. Sparta, Termopile, Leonidas towarzyszą ostatnim chwilom III Rzeszy. 20 kwietnia 1945 r. w Berlinie na swoich urodzinach Hitler wspomina Termopile, odrzucając myśl o ewakuacji. „Desperacka walka zawsze będzie pamiętana jako godny przykład. Pomyśl tylko – mówi do Martina Bormana – o Leonidasie i jego 300 Spartanach”.


Polskie Termopile? W greckich Termopilach, poczynając od najsławniejszej w 480 r., rozegrały się później jeszcze trzy wielkie bitwy. Polska co najmniej dorównuje, jeśli nie przewyższa Grecji pod względem liczby Termopil. Pierwsze to bitwa pod Węgrowem (3 luty 1863 r.) w czasie powstania styczniowego. Z walką Spartan porównał ją francuski poeta August Barbier w znanym w Europie w XIX w. wierszu „Atak pod Węgrowem”. 1920 r. przyniósł kolejne polskie Termopile.


17 sierpnia 1920 r. pod Zadwórzem, 33 km od Lwowa, 330 żołnierzy polskich kpt. Bolesława Zajączkowskiego stawiło bohaterski opór oddziałom Budionnego. Celem było opóźnienie podejścia wojsk bolszewickich do Lwowa. Obrona zakończyła się sukcesem wojsk polskich. Zginęło jednak 318 z 330 żołnierzy. Ze wszystkich znanych Termopil te właśnie pod rozmaitymi względami najbardziej zdają się przypominać grecki pierwowzór. Trzecie polskie Termopile to stoczona 16 września 1920 r. bitwa pod Dytiatynem. 13 Pułk Piechoty Dzieci Krakowa kpt. Jana Gabrysia bronił wzgórza 385 przed atakami dowodzonej przez gen. Witalija Primakowa 8 dyw. kawalerii Czerwonych Kozaków, w skład której wchodziło 6 pułków piechoty. Dysproporcja sił była wielka. Po stronie polskiej ok. 600 ludzi, 6 dział, 6 ckm, po stronie rosyjskiej 2500–3000 ludzi, 12 dział, 20 ckm. Żołnierze polscy walczyli do końca. Na nic zdawały się wezwania: Poljak zdajsia. Nikt poddać się nie chciał. Przez długi czas pamiętano o bohaterstwie Dzieci Krakowa.


Ostatnie polskie Termopile to obrona Wizny (7–10 września 1939 r.). Dowodzący obroną kpt. Władysław Raginis dysponował szczupłymi siłami – ok. 20 oficerów i 700 podoficerów i szeregowców; 6 lekkich dział, 24 ckm, 18 rkm, 2 karabiny ppanc. Gen. Heinz Guderian miał miażdżącą przewagę w ludziach (ok. 42 tys. żołnierzy) i sprzęcie. Obrońcy Wizny stawiali jednak zaciekle opór. Dopiero 10 września Niemcy przełamali ostatni bastion. W czasie walk przy schronie kpt. Raginisa na Górze Strękowej Niemcy zagrozili wymordowaniem wszystkich jeńców w razie kontynuowania oporu. Raginis nakazał swoim żołnierzom opuścić schron, a sam rozerwał się granatem.




Zbigniew Rowgało

zbyszekr52.blogspot.com